Całe to żelastwo

Sprzęt nie jest najważniejszy.

Jak mantrę powtarzam to zdanie od wielu lat i głęboko wierzę w jego prawdziwość. Ale chyba każdy z nas fotografików, prędzej czy później, będzie chciał spróbować nowej techniki. Jakiegoś gadżetu, obiektywu, lampy, paska do aparatu, tego fantastycznego softboxu, który rozwiąże nasze wszystkie oświetleniowe problemy i w magiczny sposób sprawi, że nasze zdjęcia staną się ikoniczne niczym fotografie Richarda Avedona i cały internetowy świat nagrodzi nasze starania, jednym wielkim lajkiem. Sami wiecie, jak cholernie trudno w tym wszystkim znaleźć umiar i z rozwagą podejść do wydawania naszych ciężko zarobionych pieniędzy.

Dlatego powtórzę jeszcze raz: sprzęt nie jest najważniejszy….ale jest ważny, może ułatwić nam osiągnięcie upragnionych efektów i przyspieszyć naszą drogę do lepszych zdjęć. Właśnie z tego powodu, czyli chęci rozwoju i podzielenia się swoimi doświadczeniami postanowiłem napisać kilka słów o moim zestawie do oświetlenia. Może dzięki temu ułatwię w ten sposób życie jakiemuś początkującemu fotografikowi.

Od wielu lat fascynuje mnie strobing, panowanie nad światłem i budowanie nastroju zdjęć z jego pomocą. Lubię lampy, choć noszenie ich, wraz z całym pozostałym żelastwem, jest mało wygodne i wymaga czasu i cierpliwości. Jeśli mi nie wierzycie, to rzućcie okiem na to ile sprzętu na sesje wozi ze sobą Joe McNally :).

Lampy

Ja zaczynałem od jednej lampy, bezmyślnie założonej na sanki aparatu. Dopiero po jakimś czasie poszedłem po rozum do głowy i kupiłem wyzwalacze radiowe i odkryłem zupełnie nowe możliwości, jakie daje flesz. I tu pierwsza uwaga, dzisiaj na rynku jest całe mnóstwo nadajników, od śmiesznie tanich Yongnuo (nigdy nie nauczę się pisać poprawnie nazwy tej firmy), po PocketWizzardy. Przez kilka lat pracowałem właśnie na nadajnikach Youngnou, są bardzo proste w obsłudze ale zmuszają do pracy w trybie manualnym. Z jednej strony to ogromna zaleta, bo dzięki temu uczysz się jak działa światło, jak regulować jego moc, po prostu, jak mieć nad nim kontrolę. Z drugiej zaś, mają też pewne ograniczenia np. nie można ich zestawiać w odrębne grupy, zdarza się czasem, że jakiś inny sygnał radiowy zakłóci ich działanie, no i jest się ograniczonym do minimalnego czasu synchronizacji błysku. Jedna mała lampa systemowa, do tego jakiś softbox albo parasolka (o tym za chwilę), statyw, nadajnik i można osiągnąć kapitalne efekty.

Po jakimś czasie, możecie dojść do wniosku, że błyskanie w plenerze w środku dnia małą lampką może nie wystarczeć do oświetlenia portretu, sylwetki, czy uzyskania większej głębi ostrości. I tu przydaje się coś mocnego. Do takich zadań służy mi właśnie plenerowa lampa Fomei Panther Mini 600Ws. Uwielbiam tę lampę, jest mocna, dobrze wykonana i ma coś co moim zdaniem jest zaletą, mianowicie cały ciężar i jednostka sterująca jest oddzielona od samej lampy. To znaczy, że mogę ją zawiesić i mniej się martwię, czy np. poleci z wiatrem i ulegnie zniszczeniu, wcześniej jeszcze lubiłem fakt, że sterowanie mocą jest na wyciągnięcie ręki. Natomiast wyzwalanie jej jest trochę uciążliwe przez jeden drobny element. Żeby reagowała na sygnał radiowy z nadajnika RF-603C to muszę go podłączyć kabelkiem pc sync do micro jack. Niby nic, ale zdarzyło mi się o nim zapomnieć i musiałem przekładać zdjęcia.

Od jakiegoś czasu szukałem nowych lamp, które nadadzą się do mojego stylu fotografowania. Zastanawiałem się długo nad Quadralite Atlas 600 lub Atlas 600TTL i stwierdziłem, że nie potrzebuję do większości zdjęć tak mocnej lampy i zawsze mogę skorzystać z dostępnej Panther Mini 600.  Więc skupiłem swoją uwagę na lampkach o mniejszej mocy i tak trafiłem na system Reporter 200TTL. Od razu muszę powiedzieć, dla moich potrzeb są  i d e a l n e !
Już tłumaczę dlaczego.
Po pierwsze moc, 200Ws jest odpowiednia do większości tematów które realizuję.
Po drugie, wymienne głowice. Te lampy dają możliwość błyskania soczewką fresnela o bardziej skupionym świetle i gołym palnikiem, który świetnie wypełnia światłem modyfikatory i ogranicza tzw. hot spoty. Po trzecie, opcje TTL i HSS. Jeżeli przez większość kariery robiliście wszystko manualnie, to przejście na TTL jest prawie jak oszukiwanie w tej grze 😉 HSS znów daje mi możliwość uzyskania małych głębi ostrości i znika ograniczenie synchronizacji czasu błysku. Po czwarte, dwie lampy Quadralite Reporter TTL można połączyć w jedną o mocy 400Ws! A wszystko za pomocą mocowania Reporter Twin Head S-Holder. Po piąte wreszcie, lampy wyzwala się za pomocą nadajnika Navigator X, który daje spore możliwości kontroli. Nie są bez wad, nic nie jest. Ale ten system ułatwia mi życie i czuję, że szybko się z nim nie rozstanę, raczej powiększę.

Tym świecę:

1. Lampa błyskowa Canon Speedlite 580EX II
2. Lampa Quadralite Reporter 200TTL z założoną soczewką fresnela
3. Mocowanie palnika żarowego do lampy Reporter 200TTL
4. Akumulator do lampy Fomei Panther mini 600Ws
5. Soczewka fresnela do lampy Reporter 200TTL
6. Palnik żarowy typu bare bulb
7. Lampa fomei panther mini 600Ws
8. Lampa Quadralite Reporter 200TTL z założonym palnikiem żarowym
9. Ładowarka do lampy Quadralite Reporter 200TTL
10. Bateria do lampy Quadralite Reporter 200TTL
11. Nadajnik Quadralite Navigator X
12. Kabel pcsync do wyzwalania radiowego lampy Fomei
13. Nadajniki Yongnuo RF-603C i jeden Yongnuo RF-603C II 

 

Tym trzymam światła i inne takie 😉

1 i 3. Uchwyt Quadralite Reporter S-Holder
2. Mocowanie lamp Quadralite Reporter Twin Head S-Holder
4. Mocowanie Reporter link Adapter
5. Uchwyt Phottix Varos II
6 i 7. A clamp, lub po prostu zacisk metalowy

 

 

 

W mojej torbie z lampami sa jeszcze parasolki, softboxy i statywy. Jeśli będziecie zainteresowani, to z chęcią je opiszę.

Zack Arias powiedział jedną rzecz, którą sobie bardzo wziąłem do serca i polecam to każdemu, kto zaczyna przygodę z fotografią. Nie kupuj od razu kilku lamp i wszystkich możliwych parasolek, softboxów itp. Kup jedną z jednym modyfikatorem. Naucz się go w takim stopniu, żebyś wiedział, jakiego światła się po nim spodziewać. Tak, że patrząc na scenę, od razu będziesz wiedział, jakiego charakteru światła potrzebujesz i jak go osiągnąć. Później, po kilku miesiącach, może dłużej zainwestuj w kolejny modyfikator i znów rób większość zdjęć właśnie nim. Inaczej skończysz z całym magazynem sprzętu, którego nie będziesz umiał wykorzystać.

Jeśli podobał wam się ten wpis i ciekawią was sprzętowe aspekty fotografowania, to dajcie mi znać w komentarzu, czy na FB to z chęcią odpowiem na wszystkie pytania 🙂

 

Share This:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.