Grand Press Photo 2018

Brzmi nieźle, prawda?
Trochę tak, jakbym przynajmniej zdobył główną nagrodę! 😉 

Jednak zanim pomyślicie, że ten tytuł to bezczelny clickbait i uciekniecie z bloga, to już wyjaśniam.

Nie zdobyłem miejsca na podium w tym prestiżowym konkursie fotografii prasowej.

Ale jedno z moich zdjęć z gali walk MMA Envio Fight Night w Bydgoszczy, zostało zauważone i docenione przez jury. Tym samym, po raz drugi zostałem finalistą konkursu GPP.
To dla mnie duże wyróżnienie i w pewien sposób podsumowanie mojej kariery fotoreportera. Ponieważ to był, prawdopodobnie, mój ostatni konkurs fotografii prasowej i szalenie się cieszę, że przez tych kilka lat, niektóre z moich zdjęć, zostały zauważone. Nie ukrywam, bycie dostrzeżonym
w tej branży, daje dużo satysfakcji i trochę wiatru w żagle. A chyba każdy z nas szuka jakiegoś uznania, inaczej konkursy nie miałyby żadnego sensu. A w przypadku GPP konkurencja jest ogromna i do finału doszło łącznie 76 fotoreporterów z całego kraju.

W ubiegły czwartek pojechałem do Warszawy na galę GPP. I miałem ogromną przyjemność oglądać wszystkie finałowe zdjęcia, a później zamienić kilka słów z niektórymi fotoreporterami. Jak, co roku, konkurs ten wywołuje emocje, dyskusje, czasem kontrowersje. Podobnie było w podczas tej edycji, ze zdjęciem Adama Lacha, które zdobyło grand prix. Słyszałem różne opinie: jedni mówią, że ustawka, inni że polityczna agitacja,
jury natomiast, porównywało fotografię do obrazu Eugene Delacroix „Wolność wiodąca lud na barykady”.  Ja jeszcze sobie nie wyrobiłem zdania,
może dlatego, że unikam dyskusji politycznej jak ognia.

Zdjęcia, które zapamiętam

Oj było ich trochę w tym roku. Szczególnie jedno zapadło mi w pamięć. To fotografia Zuzanny Sosnowskiej, która zdobyła główną nagrodę w kategorii Young Poland. Zdjęcie pokazuje młodą dziewczynę, która leży w samochodzie wpatrzona w ekran telefonu, a za oknami widać późne godziny islandzkiego dnia polarnego. Jest coś pięknego w tym kadrze, kolorach, sytuacji. Podoba mi się spokój tego zdjęcia i harmonia barw.

Kolejne fotografie, które zrobiły na mnie wrażenie należą do Krzysztoga Gołucha. Zrobił on fantastyczny reportaż o pracujących niepełnosprawnych. To cykl ośmiu, pięknych i prostych zdjęć o kapitalnej grze światła, kompozycji i nastroju.

Szalenie podobał mi się też portret uczestniczki czarnych marszów Michała Korty, którym zdobył pierwsze miejsce właśnie w tej kategorii.
Tutaj zrobiło na mnie wrażenie, jak ujął gniewne i zdeterminowane spojrzenie dziewczyny.

Skoro już jesteśmy przy portretach, to strasznie mi się podobały zdjęcia Bartłomieja Jureckiego. Pokazał on cykl ośmiu zdjęć pt. „Twardy jak skała. Portrety polskich górali”. Na każdej fotografii widać twardy charakter tych niezwykłych ludzi. I widz od razu wie, że mógłby godzinami słuchać ich ciekawych opowieści.

Jest jeszcze sporo bardzo ciekawych zdjęć, nie starczy jednego postu na opisanie ich wszystkich. Dlatego wolałem się skupić na tych,
które od razu mi się spodobały.

Wszystkie finałowe zdjęcia możecie zobaczyć klikając tu: Grand Press Photo 2018

To może czas zostać fotografem sportowym?

Zawsze uważałem siebie za portrecistę, a tutaj proszę, ktoś zwraca uwagę na moje zdjęcia sportowe. I to drugi rok z rzędu! Czy to znak, że może czas się bardziej skupić na fotografii sportowej? Już wiele razy mówiłem, że lubię fotografować sport. Sprawia mi to ogromną przyjemność,
choć nie mam sprzętu, który by mi ułatwiał pracę. Oj jak dobrze by było wejść na stadion z takim, powiedzmy, 400mm obiektywem! Ale wolę zostać i rozwijać to, w czym czuję się najlepiej. Ostatnio sporo o tym myślałem i chyba nie ma sensu tworzyć sobie sztucznych kategorii. Fotografię sportową można łączyć z portretem studyjnym, więc dlaczego się ograniczać tylko do jednej dziedziny?!

Kategoria sport, była mocno obsadzona w tym roku i cieszę się, że mój przyjaciel Tymon Markowski zdobył w niej pierwsze miejsce. (i nie, nie piszę tego z zaciśniętą z zielonej zazdrości, szczęką! 😉 ) Z nominowanego zdjęcia jestem całkiem zadowolony, to był dobry moment z dobrym światłem w tak dynamicznej sytuacji. Kilka elementów które, złożyły się na tę klatkę. Cieszę się, że go doceniono, choć przygotowałem mały reportaż z tej gali MMA i chciałbym się z wami nim podzielić. Poniżej pozostałe zdjęcia, które wybrałem z tej imprezy.


Czy warto brać udział w konkursach fotograficznych?

Najkrócej mówiąc – tak, warto. Jednak na pewno, nie dlatego, żeby sprawdzić swój poziom fotografii. Jest tak wiele zmiennych, które wpływają na wybór tych zwycięskich, jak chociażby upodobania jurorów, ich wizja na późniejsze wystawy i albumy. Nawet coś tak banalnego jak nastrój, może mieć wpływ na odbiór zdjęcia. To wszystko jest szalenie subiektywne. Dodatkowo, uczestnicy nie wiedzą, co powodowało, wybór lub odrzucenie zdjęć.

Warto dla satysfakcji, chęci rywalizacji i jak mówiłem na początku, byciu dostrzeżonym przez środowisko, które my sami wybieramy jako opiniotwórcze. Warto, dla rozmów, wymiany poglądów i opinii o konkretnych zdjęciach, pomysłach artystów ich wizji i drogi. Po prostu, dla jakiegoś rozwoju.

A co Wy sądzicie o konkursach? Jestem ciekaw waszych opinii!

Filip

 

 

 

 

Share This:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.