Fotoreportaż

Jedna klatka na sekundę

jedna klatka na sekundę zdjęcie sportowe

Zawsze, gdy fotografuję sport, a w mojej pracy robię to dosyć często, to piszę i zaznaczam, że nie jestem fotografem sportowym. Pomyślałem tylko, że mówiąc tak, sam sobie przeczę, bo przecież lubię sport i lubię fotografować emocje, ludzi, rywalizację, radość z wygranej, czy łzy porażki. I takie fotografowanie sprawia mi dużo przyjemności. Natomiast muszę sprecyzować, co mam na myśli, mówiąc: że nie jestem fotografem sportowym.

Za tym stwierdzeniem chowa się, tak na prawdę, moje zwykłe ubolewanie nad tym, że nie mam sprzętu, który pomógłby mi zrobić lepsze zdjęcia! I teraz, każdy kto mnie zna, powie: Filip, przecież cały czas powtarzasz, że nie sprzęt jest najważniejszy! I to całkowita prawda, liczą się umiejętności, moment, emocje, a nie rodzaj aparatu, czy obiektywu! No właśnie, z tym że gdzieś tu kryje się to wielkie, tłuste, denerwujące…

ALE…

Chciałbym mieć na zdjęciu ładniej wyjętego sportowca z tła, a do tego potrzeba albo podejść bliżej (w zawodach profesjonalnych, to jest często bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe, chodzi o np. dostęp do środka stadionu, który zarezerwowany jest tylko dla nielicznej grupki fotografów), więc przydałby się obiektyw o ogniskowej np. 400mm ze światłem 2.8 (a to drogi obiektyw – ponad 20tyś złotych)

ALE…

Chciałbym mieć więcej klatek na sekundę, żeby złapać ten właściwy, decydujący moment wydarzenia sportowego… a mój aparat ma dokładnie 3 klatki na sekundę, choć to i tak bez znaczenia, bo fotografuję w trybie pojedynczym. Taki aparat to też koszt ponad 20tyś złotych.

I jak o tym myślę, to dochodzę do wniosku, że to wszystko brzmi, jak narzekanie małego dzieciaka, który nie ma upragnionych zabawek. A jego koledzy radośnie biegają z najnowszymi, najlepszymi, lśniącymi gadżetami. Za każdym razem, gdy dochodzi w środku mnie, do głosu ten mały gnojek, to muszę go stłumić i przypomnieć sobie, co jest najważniejsze w mojej fotografii i czego uczę od kilku ładnych lat, kolejnych fotografików.

Niech sprzęt, czy też jego brak, nie zgasi pasji ani własnej wizji. Chcę portretować ludzi, emocje. Chcę, żeby odbiorca moich zdjęć, choć na chwilę poczuł to co ja, np. będąc naprzeciwko młodej dziewczyny, której mordercze treningi, niezliczone godziny spędzone na doskonaleniu techniki, doprowadziły do pokonania innych, najlepszych w swojej dziedzinie zawodniczek. I żeby widział łzy szczęścia z osiągniętego wyniku. Czy też obserwował, jak na krótki moment po skończonym biegu, kuca samotnie nad bieżnią, zbierając myśli. To są chwile, które dla mnie, definiują sport i cieszę się, że jako fotograf mogę je uwiecznić.

Zatem nie mam sprzętu, dedykowanego do fotografii sportowej. Ani fantastycznych szkieł, ani super szybkich aparatów. Muszę więc, wykorzystać najlepiej to co już mam. I tego uczę się za każdym razem, gdy fotografuję sport, ale i nie tylko.

Jeśli jesteście zainteresowani moimi przemyśleniami, ale też techniką wykonania zdjęć, w przypadku ograniczeń sprzętowych, to przygotuję taki post z opisem, jak powstało każde z zamieszczonych zdjęć. Wpiszcie w komentarzu, co was interesuje czy trapi!

A poniżej kilka kadrów z ostatnich Mistrzostw Europy w Lekkiej Atletyce U23 w Bydgoszczy.

Do następnego!!!
FK

jedna klatka na sekundę zdjęcie sportowe
jedna klatka na sekundę zdjęcie sportowe
jedna klatka na sekundę zdjęcie sportowe
jedna klatka na sekundę zdjęcie sportowe
jedna klatka na sekundę zdjęcie sportowe
jedna klatka na sekundę zdjęcie sportowe
jedna klatka na sekundę zdjęcie sportowe
Filip Kowalkowski Fotograf o mnie

Cześć!

Jestem Filip i dziele się tu swoją wiedzą o fotografii.  Na blogu znajdziesz praktyczne porady dotyczące błyskania, podstaw fotografii, retuszu, inspiracje i wywiady.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami? Zapisz się do darmowego newslettera.

Obserwuj mnie na Facebooku i Instagramie, tam również dzielę się wiedzą.

Newsletter

Kategorie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *