Porady

Canon EOS 6D – recenzja

aparat canon eos 6d

Czy warto pisać recenzję aparatu z 2012r?

Ok ok, wiem, wiem, zabieram się za recenzję aparatu, który wszedł na rynek w 2012 roku. I dzisiaj pod wieloma względami może się wydawać trochę przestarzały, ba doczekał się następcy 6D MKII w 2017r. Więc dlaczego piszę o tym aparacie?
    Z kilku powodów. Po pierwsze, to aparat, którym codziennie pracuję, więc trochę go poznałem, a kupiłem go 3 lata temu. Po drugie, wychodzę z założenia, że najlepiej jest recenzować sprzęt dopiero, jak się go poznało na wylot, z wszystkimi wadami i zaletami. Po trzecie, chcę sprawdzić, czy to nadal jest wartościowy sprzęt i dla kogo może być.

Mój koń zaprzęgowy 6D i jego zalety

Moją recenzję Canona 6D zacznę od tego, że to jest mój piąty aparat tego producenta. Zaczynałem od EOS 300D, potem był EOS 350D, EOS 40D, EOS 5D MKII i wreszcie EOS 6D. Czyli to jest drugi pełnoklatkowy aparat tego producenta. Tak to już jest, że jak zaczniemy pracować na jednym systemie, to raczej już z nim zostaniemy na dłużej. Z wygody, przyzwyczajenia, z lenistwa. Tu już każdy sobie powinien odpowiedzieć. Ja lubię sprzęt Canona, chociaż wybór tej marki był kompletnie przypadkowy. Teraz fotografowanie innym sprzętem jest trochę dla mnie dziwne i nieporęczne, kwestia przyzwyczajenia, jak przypuszczam.
    Ale do rzeczy. Aparat wykorzystuję praktycznie codziennie, realizuję nim tematy dla moich klientów. Od zdjęć w warunkach studyjnych, po fotografię sportową w trudnych warunkach pogodowych. I odpukać nie zawiódł mnie. 

Wytrzymałość

To była moja pierwsza obawa, bo mam cały czas 5D MKII ( który jest nie do zdarcia! Ale ma koszmarny autofocus…o tym przy innej okazji), czy ten aparat wytrzyma pracę w różnych warunkach? I najprościej mówiąc – tak! Nadal jestem zaskoczony z jakości budowy i ergonomii wszystkich przycisków. Aparat jest lekki, doskonale leży w dłoni, całkiem nieźle znosi drobny deszcz (choć i tak zawsze staram się go zakryć, gdy pogoda nie dopisuje). Wszystkie gumki uchwytów są ciągle na tym samym miejscu (coś z czym konkurencja, tak, mówię tu w szczególności o Nikonie, nie radzi sobie zbytnio). Obudowa jest mocna i wytrzymała. Miałem kilka niespodziewanych wypadków, gdy aparat zleciał mi np. z plecaka na twardy beton, albo uderzyłem nim o jakąś ścianę, czy metal, gdy wisiał na pasku. I nic, żadnych widocznych uszkodzeń, ale co ważniejsze, żadnych awarii. Dla mnie to duży plus. To wytrzymały aparat.

Wszystkie przyciski w zasięgu palca

canon eos 6d aparat przyciski

Gdy pracujesz na tym samym systemie, to przyzwyczajasz się do układu przycisków i zazwyczaj Canon stara się trzymać jednego ustawienia. Tutaj trochę się pozmieniało w porównaniu np. z EOS 5D MKII, nie ma przycisków pod wyświetlaczem, tylko z prawego boku. I trochę mi zajęło, zanim się przyzwyczaiłem, ale teraz to dla mnie druga natura. Choć jeden z nich (Q) wykorzystuję najmniej i wolałbym zamiast niego joystick znany właśnie z 5tki. 

W każdym razie, najważniejsze przyciski są intuicyjnie rozstawione i obsługa aparatu jest przyjemna i szybka. Szczególnie menu, jest logiczne i nie ma zbyt głęboko ukrytych funkcji. Dla mnie np. to ogromna zaleta. Pracowałem przez chwilę z Nikonem i jego system menu wydawał mi się niezbyt intuicyjny. Ale to pewnie kwestia opatrzenia się i przyzwyczajenia. Zupełnie inaczej jest np. z Olympusem, te aparaty w jakiś sposób są tak skonstruowane, że praca na nich wydaje się być całkowicie jak druga natura, prosta i przyjemna.

Pełna klatka

Ta recenzja Canona EOS 6D nie mogła by się obyć bez tego punktu! Aparat daje kapitalnej jakości obrazek, dzięki świetnej pełnej klatce matrycy. I nie będę tutaj pisał o megapikselach, zakresie tonalnym. Od tego są instrukcje obsługi, których nikt nie czyta 😉 i bardzo dogłębne recenzje. Wolę pisać o wrażeniach. Powiem tylko tyle, największą zaletą tego aparatu, jest właśnie jakość zdjęć, pełna klatka i bardzo dobra cena. Dla mnie i dla wielu już tylko to wystarczy, żeby na nim pracować. Canon pisze, że to aparat półprofesjonalny, ale kurcze daje mega profesjonalnej jakości zdjęcia. Jak dla mnie gigantyczny plus. Miałem nie mówić o zakresie tonalnym, ale tylko podpowiem, że nawet jak nie doświetlę zdjęcia na wyższym ISO o np -2EV, to mogę spokojnie odzyskać informacje z cieni bez zbyt widocznych szumów. Więc nie jest źle, szczególnie, że to już kilkuletnia technologia.

Jeszcze jeden plus. To wysoki zakres ISO i stosunkowo nie najgorsze zaszumienie zdjęć przy ISO większym niż 3200.

Nie najgorsza opcja cichej migawki.

To jest plus, bo często robię zdjęcia w sytuacjach, gdy charakterystyczny dźwięk migawki przeszkadza. Jak np. w trakcie koncertów, przedstawień itp. EOS 6D daje możliwość fotografowania z cichą migawką, ale nie wytłumia zupełnie dźwięku i nadal trzeba czekać na jakiś głośniejszy moment, żeby zupełnie wtopić się z tym dźwiękiem w trakcie robienia zdjęć. To niewątpliwie pomaga w pracy, nie jest doskonałe, ale zawsze coś.

Właściwie to wszystkie zalety, jakie mi teraz przychodzą do głowy. Aparat ma wiele funkcji, z których ja zupełnie nie korzystałem i nie korzystam. Jak np. Live view, zupełnie sporadycznie. Fajna opcja szukania ostrości z wykryciem twarzy, dla mnie bez znaczenia (jeszcze). Opcja nagrywania wideo, też super, ale z tego nie korzystam. Ten aparat do vlogowania się niespecjalnie nadaje, choćby dlatego że nie ma obracanego ekranu.  Mogę jeszcze dopowiedzieć o opcji robienia zdjęć zdalnego z wykorzystaniem WiFi, ale szczerze mówiąc, działa to wszystko trochę powolnie i dla mnie nie ma większego znaczenia. Samo podpinanie się pod WiFi aparatu przez inne urządzenia jest raczej upierdliwe. Więc to taki plus z minusem.

Jeszcze pewnie wpadnie mi do głowy jakaś zaleta tego aparatu, ale teraz czas na wady!

aparat canon eos 6d

Demonem prędkości to on nie jest

4,5 klatki na sekundę, to nie jest super zadowalający efekt. Szczególnie, gdy chcemy robić zdjęcia z akcji, i zależy nam na złapaniu tego idealnego momentu. To nie jest aparat do sportu, to znaczy, można nim zrobić zdjęcia z akcji, ale raczej z nastawieniem na wyczekanie chwili, niż na zrobieniu kilkunastu zdjęć, z których można wybrać to najlepsze. Skoro mowa o ilości klatek na sekundę i prędkości, to warto wspomnieć o łapaniu ostrości w tych super ważnych momentach. Dodatkow bufor pamięci bardzo szybko się zapełnia, jak robię zdjęcia w RAWach i przez to też można stracić czas na jego odkorkowanie się a tym samym stracić okazję do udanego zdjęcia.

Autofocus jest ok, ale tylko przy dobrym świetle

To jest moja największa frustracja w tym aparacie. Po pierwsze 6D oferuje tylko 11 punktów AF i dzisiaj można bez problemu znaleźć lepsze aparaty ze zdecydowanie porządniejszym system AF. Natomiast, przy fotografii studyjnej, to nie skreśla zupełnie aparatu. Jednak wielkim problemem tego aparatu jest łapanie ostrości nawet w centralnym punkcie w słabych warunkach oświetleniowych. Nieraz musiałem doświetlać twarz modelki tylko po to, żeby aparat poradził sobie ze znalezieniem ostrości na jej oku. To jest mega słabe.

Podsumowanie

Canon EOS 6D to dla mnie dobry aparat, cały czas. Daje świetnej jakości zdjęcia, jest niedrogi, oferuje całkiem sporo dodatkowych opcji. Nie nadaje się do fotografii sportowej, nie ma co owijać w bawełnę, auto focus i ilość klatek na sekundę są niesatysfakcjonujące. Ale i tu jest duże ale. Jeśli ktoś szuka aparatu z pełną klatką do robienia zdjęć, a przede wszystkim do portretów, to ten aparat będzie kapitalnym wyborem. W reportażu, czy fotografii ślubnej też świetnie się sprawdzi.  

Dodam jeszcze, że dobrze i stabilnie leży w dłoni, a to bardzo istotne. Natomiast, jeśli ktoś szuka aparatu do vlogowania, do sportu, czy fotografii przyrody, to raczej szukałbym czegoś innego. Gdy decydowałem się na zakup nowego aparatu, to ten musiał spełnić kilka wymogów. Musiał dawać bardzo dobrej jakości obraz, mieć pełną klatkę i dobre wysokie ISO, musiał być wytrzymały i w dobrej cenie, czyli poniżej 10tyś złotych. Ten aparat spełnił wszystkie moje kryteria. 

P.S. 

Gdy przygotowywałem tę recenzję, to dotarło do mnie, że aparat choć już trochę przestarzały, to cały czas sprawia ogromną przyjemność z pracy. Natomiast czuję coraz bardziej, że to będzie moja ostatnia lustrzanka. I pewnie już niedługo przejdę na bezlusterkowca, a mam kilka powodów, dla których chcę to zrobić. Myślę jednak, że o tym opowiem przy innej okazji!

Jeśli zastanawiasz się nad tym, jaki aparat wybrać, czym się kierować przy kupnie sprzętu, albo czym ja się kieruję, to zapraszam też do tego tekstu – Jaki sprzęt wybrać. 

F

P.P.S 

A jaki jest Twój ulubiony aparat i czy zamierzasz go zmienić na nowy, jeśli tak to jaki? Daj mi znać w komentarzu 🙂

Filip Kowalkowski Fotograf o mnie

Cześć!

Jestem Filip i dziele się tu swoją wiedzą o fotografii.  Na blogu znajdziesz praktyczne porady dotyczące błyskania, podstaw fotografii, retuszu, inspiracje i wywiady.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami? Zapisz się do darmowego newslettera.

Obserwuj mnie na Facebooku i Instagramie, tam również dzielę się wiedzą.

Newsletter

Kategorie

5 thoughts on “Canon EOS 6D – recenzja

  1. Zastanawiałem się długi czas na wyborem między lustrzanką, a bezstekowcem. Wybrałem bezlusterkowca Olympusa i nie żałuję. Jest mały i lekki. Wszystko zależy od tego co się fotografuje i jakie kto ma preferencje. Każdy aparat ma swoje plusy i minusy.

    1. Hej Tomek, zgadza się, najważniejsze znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Ja jakiś czas temu robiłem zdjecia Olympusem Pen F i kurcze, strasznie mi się spodobała ta puszka

      1. Ja miałem długi czas Olympusa PEN E-PL5 (czyli najniższa półka) i wystarczał na moje potrzeby, aż do momentu, gdy wchodzenie w ustawienia do menu było na tyle uciążliwe, że wybrałem OM-D E-M10. Dobry aparat za małą cenę. Teraz fotografia stała się taka łatwa z pokrętłami 🙂 Właśnie w sobotę testowałem go z Heliosem 44-2 i manualne ustawienie ostrości w obiektywie z tym aparatem jest genialne. Kadrujesz, jednym ruchem robisz zbliżenie detalu, sprawdzasz ostrość i cykasz. Może 100% ujęć nie było ostrych, ale na pewno zdecydowanie więcej niż w lustrzankach się zdarza.
        Tylko ta matryca mogłaby być większa, ale nie można mieć wszystkiego 🙂

        1. Ja mam taki mały dylemat. Bo ciągle myślę o aparacie małym, do zabierania w drogę. I zastanawiam się nad Olympusem albo Fuji. Kilka powodów, design, łatwość obsługi i jakość obrazka + cena i optyka. I jeszcze nie mam faworyta! 🙂

          1. Niestety Ci nie pomogę, bo nie miałem okazji pstrykać Fuji, więc nie mam porównania. Chociaż ciekaw jestem jak wygląda w akcji Fujifilm X-T3.
            Za to 9 października będzie Wildlife&Travel Roadshow w Multikinie i ma być możliwość testowania aparatów i obiektywów Olympusa. Trzeba tylko się zarejestrować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *