Wywiad

Wizja jest lepsza – rozmowa z Davidem duCheminem

Davidem duCheminem

Scroll down for the English version

Kim jest David?

To fantastyczny fotograf, który ma wyjątkowe podejście do obrazu, ludzi. Jego książki są bestsellerami na całym świecie. U mnie na półce leżą przeczytane wielokrotnie: Poza Kadrem: żyć fotografią, żyć z fotografii i W kadrze, rozważania na temat wyobraźni fotografa. To książki, do których bardzo często wracam, ponieważ skupia się w nich nie na technicznych aspektach robienia zdjęć, ale na ich duszy. Chętnie i szczodrze dzieli się swoją szeroką wiedzą. Dla mnie jest też wzorem człowieka uparcie podążającego za swoją pasją, szczerze kochającego obraz. Mieszka w Vancouver w Kanadzie, a z aparatem zwiedził  wszystkie kontynenty. Ja miałem prawdziwą przyjemność i zaszczyt przeprowadzić z nim krótki wywiad, który możecie tutaj przeczytać. Zapraszam do lektury!

Wywiad z Davidem duCheminem

FK. Hej David, przede wszystkim chciałbym Ci podziękować za zgodzenie się na ten wywiad. Śledzę twoją pracę przynajmniej od 2008r i wielokrotnie przeczytałem Twoje książki i muszę Ci powiedzieć, jak ogromny wpływ one miały na moją fotograficzną karierę.

DdC. Filip nie ma sprawy, to dla mnie przyjemność, również dziękuję.

To zaczynamy! Można powiedzieć, a przynajmniej ja tak odbieram Twoje kreatywne credo, że „wizja jest lepsza”. Gdzie i w jaki sposób szukasz tej wizji? Czy to jest jakaś długoterminowa strategia, czy może coś bardziej nieuchwytnego i instynktownego?

Wiele lat temu zacząłem mówić „sprzęt jest dobry, wizja jest lepsza”, żeby odciągnąć ludzi od sprzętowej obsesji. Ale też żeby odejść od pytania „Jak?” – które w fotografii jest dobre i potrzebne – do zadawania pytania „Dlaczego?” Dlaczego robię to zdjęcie? Co chcę powiedzieć, albo jak się z tym czuję? Jaki jest mój zamiar? Zamiar jest słowem, którego używam ostatnio więcej, ponieważ jest nieco łatwiejsze w zrozumieniu. Wizja jest tylko metaforą. Myślę, że możemy ją znaleźć poprzez chęć zadawania pytania: „czego ja chcę?” A później pytania, „jak mogę to osiągnąć?” Zadajemy te pytania w odniesieniu do naszej pracy, kierunku w jakim zmierza nasza fotografia, ale również w odniesieniu do konkretnych obrazów. Jednak również myślę, że powinniśmy zadawać te pytania w odniesieniu do samego życia. To nieustanna droga ustalania tego, jak żyjemy czy tworzymy, właśnie poprzez bycie świadomym, czego się chce.  Zbyt wielu ludzi przeżywa życie i swoją sztukę przypadkowo.

Czy wierzysz, że szukanie swojego własnego stylu i głosu ma znaczenie? I w jaki sposób Ty znalazłeś swoją wyjątkową drogę?

Myślę, że w stylu chodzi o to, co robią inni ludzie. Trendy. Głos jest tym, co my chcemy osiągnąć. Jest unikalną drogą, która tłumaczy naszą własną pracę. Czy to ma znaczenie? Tak. Ale ma znaczenie w tym sensie,żebyśmy pokazali wolę osiągnięcia własnego głosu. Żeby akceptować fakt, że lubimy pewne rozwiązania, a inne odrzucamy. Chodzi o dokonywanie wyborów. Gdy spojrzysz na najbardziej doświadczonych fotografów, zobaczysz stałą autentyczność w ich obrazach i będziesz w stanie powiedzieć: „wygląda jak zdjęcie zrobione przez X”. To nie to samo, co po prostu posiadanie stylu. Jak znaleźć taką ścieżkę? Musisz patrzeć pod stopy! Patrzysz skąd przyszedłeś, które drogi kochasz najbardziej, jaka praca jest tą, która najmocniej w tobie rozbrzmiewa. Podążasz za swoją i niczyją inną zachcianką, pragnieniem. I po dziesięciu latach patrzysz wstecz i widzisz, że stworzyłeś swoją własną drogę jedynie poprzez to, że szedłeś tam, dokąd sam chciałeś, a nie dokąd ktoś inny chciał, żebyś szedł. To wymaga odwagi. Większość ludzi czuje się bardziej komfortowo, gdy podąża za innymi, ale z tego nie powstanie sztuka.

Trudno jest zrobić portret, który oddziałuje i zostanie z tobą przez długi czas. A dokładnie tak się czuję, gdy patrzę na Twoją serię czarno-białych portretów z Kenii. Można odnaleźć w nich godność, człowieczeństwo, radość oraz dumę, które biją z każdego z tych zdjęć. Jak zdołałeś otworzyć tych ludzi, żeby tak ukazać emocje?

Wierzę, że dobry portret polega na „objawieniu”. On coś pokazuje. Najlepiej, żeby pokazywał to, co fotografowana osoba chce ujawnić fotografowi. Do tego potrzebna jest relacja. Nie sądzę, żeby to było trudne. Myślę, że ludzie tak sądzą, ponieważ polegają na tym, że aparat wykona za nich pracę , którą może zrobić tylko serce. Trzeba być bardziej zainteresowanym tym konkretnym człowiekiem niż aparatem, jego ustawieniami, światłem, czy nawet wynikającym z tego zdjęciem. Sam musisz być wrażliwy, jeśli oczekujesz od innych, aby byli wrażliwi. Jeśli jest coś trudnego w trwałych portretach, to właśnie to. Jak to robię? Poruszam się powoli. Nie śpieszę się. Patrzę im w oczy. Jeśli mogę, dotykam ich. Spędzam z nimi czas, zanim nawet podniosę aparat do oka. Zadaję pytania, gdy tylko mam okazję. Przede wszystkim, pozwalam sobie akceptować to zakłopotanie, które zawsze towarzyszy, gdy robi się zdjęcia ludziom, Pozwalam sobie czuć się, tak jak oni się czują. 

Skoro mówimy o robieniu mocnych zdjęć, jak dokonujesz wyboru tych, które są godne, aby pokazać je światu?

Dla mnie ma znaczenie, żeby zdjęcia rozniecały coś we mnie, jakąś iskrę. Myślę, że to jest ważne. Gdy edytuję zdjęcie, zawsze czuję, że jest albo „cholera, tak!”, albo „nie”. Ale do tego doszedłem po 30 latach pracy jako fotograf. Ten instynkt wypracowuje się z czasem. Fotografia jest kawałkiem wizualnego designu i jako taka musi dla mnie grać w kontekście światła, wyboru momentu, balansu, napięcia, opowieści itp. Tego trzeba się nauczyć. Zbyt wielu fotografów, w tym ja przez wiele lat, zna swój aparat lepiej niż wizualny język fotografii. Trzeba go studiować, musisz uczyć się z wielkiej fotografii i wiedzieć dlaczego, oraz w jaki sposób ona oddziałuje. Musisz także drukować swoją pracę i żyć z nią. Po kilku dniach czy miesiącach musisz też być skłonny przyznać, że jakieś zdjęcie nie  jest tak dobre, jak myślałeś. Wtedy trzeba spróbować jeszcze raz. I sądzę też, że posiadanie kilku starannie dobranych głosów, których możesz spytać o swoje zdjęcia jest bardziej pomocne, niż szaleństwo pytania internetu, co zresztą zbyt chętnie robimy.

Wróćmy na chwilę do czasów prehistorycznych, Twojego początku  Kto lub co zainspirowało Ciebie, żebyś został pracującym fotografem?

Robiłem zdjęcia jeszcze jako nastolatek, ale bardzo wcześnie zdecydowałem, że raczej nie chcę się tym zajmować profesjonalnie. Chciałem zobaczyć oraz czynić dobro na świecie. Studiowałem teologię z nastawieniem pójścia do seminarium. Zamiast tego przez 12 lat byłem komikiem. Dopiero po tym czasie wróciłem do fotografii, chcąc zajmować się czymś, co będzie miało większy wpływ niż moja komedia. Wyjechałem w podróż fotograficzną do Haiti, po powrocie rzuciłem komedię i zostałem fotografem humanitarnym.

Skoro mówimy o byciu profesjonalistą. Czy wierzysz, że kariera fotografa to dobry wybór na zawód w tych czasach?

Właściwie uważam to za okropny wybór na karierę zawodową. Naprawdę tak myślę. Przynajmniej dla większości fotografów. Zrozum, że robienie zdjęć to nie to samo, co prowadzenie biznesu. Fotografowanie to nie marketing, nie rozwój biznesu, nie finanse i księgowość. Chyba, że chcesz zajmować się tymi rzeczami i masz w sobie przedsiębiorczy zmysł szeroki na kilometr. Jeśli nie, to nie zajmuj się tym zawodowo. Teraz jest bardzo ciężko na rynku. Wartość fotografii jest tak samo wysoka jak zawsze, natomiast jej postrzegana wartość nigdy nie była niższa. Jeśli chcesz być zawodowym fotografem, musisz tego bardzo, ale to bardzo mocno chcieć oraz wnieść coś więcej niż tylko umiejętność opanowania aparatu. Myślę, że utrzymywanie swojego rzemiosła i sztuki z dala od źródeł dochodu daje ogromną wolność. Chyba, że bardziej niż robienie zdjęć kochasz już samą myśl o spędzaniu większości czasu na prowadzeniu i rozwijaniu biznesu. Jednak nawet jak tak robisz, to wciąż jest bardzo trudne. Satysfakcjonujące, ale trudne. Jedyną trudniejszą rzeczą od sprzedawania własnych zdjęć światu jest próba zarabiania na byciu komikiem, co robiłem przez 12 lat i wydaje mi się teraz proste.

To w takim razie, przed jakim największym wyzwaniem teraz stoisz?

Świetne pytanie. W tym momencie jestem w fazie przejścia i nie jestem pewien przed jakim wyzwaniem stanę. Mniej podróżuję. Zaczynam rozumieć, że więcej radości od robienia zdjęć sprawia mi pisanie. I zastanawiam się, czy właśnie pisanie nie będzie odgrywało większej roli w mojej przyszłości. Nie jestem też pewien, jakie są moje kolejne duże projekty. Rozpracuję to. Zawsze tak robię. To jest część kreatywnego życia – są wzloty i upadki. W tym momencie muszę znaleźć swoje kolejne duże kroki. Więc biorę trochę czasu wolnego, by pomyśleć, pisać, zająć się projektami portretowymi i zobaczyć co się wydarzy. 

Zmieńmy na chwilę nastrój. Co sprawia, że idziesz dalej, gdy nadejdzie kreatywny zastój?

Jestem ciekawski i lubię pracować. Nie wierzę w kreatywne blokady. Wierzę, że istnieją wyzwania i momenty, gdy nie mamy doskonałej jasności (lub jakiejkolwiek jasności), ale nie w kreatywne blokady. Kreatywność polega na wyzwaniu i rozwiązywaniu problemów. Na tym, co stoi nam na drodze. Jedynie osoby, które nie mają szerszej perspektywy doświadczają blokad. Trzeba wykonać pracę i w większości  wypadków sprawia mi to radość. Lubię pozwalać sobie, aby praca była dla mnie poszukiwaniem. Jest mi dobrze z tym, że nie mam wszystkich odpowiedzi. Poza tym, muszę jeść. A to bardzo silny motywator. Nie chcę, żeby to zabrzmiało, jakby było bardzo proste. Jak już wspomniałem wcześniej , w tej chwili jestem właśnie w takim dziwnym miejscu, gdy nie wiem, w jakim kierunku podążam. Unikam mediów społecznościowych, pracuję i na tym się skupiam. Zazwyczaj jestem zadowolony z tego co stworzyłem, niezależnie czy to moja fotografia, pisanie czy biznes.

Musiałem o to spytać – nawet jeśli sam się wzdragam przed tym pytaniem  – czy sprzęt ma znaczenie?

Oczywiście, że ma. Jednak nie ma tak wielkiego znaczenia, jak ludzie zazwyczaj myślą. A już na pewno nie ma takiego znaczenia, jaki chcą żebyśmy mu nadawali producenci sprzętu. Większość z najmocniejszych i trwałych zdjęć z ostatnich 100 lat było zrobionych za pomocą sprzętu o wiele mniej zaawansowanego niż ten, który mamy dzisiaj. A my i tak robimy zamieszanie wokół lepszego sprzętu. Dlaczego nie robić tego zamieszania wokół robienia lepszych zdjęć? Obrazów, które skupią się na historii, emocjach i więzi, zamiast koncentrować się na zdjęciach ostrzejszych i wolnych od szumu? Czy sprzęt ma znaczenie? Ma w tym sensie, że robi robotę, ma znaczenie w tym sensie, że pasuje do ręki i znika tak szybko jak to możliwe. Wiesz, kocham sprzęt. W tym momencie robię zdjęcia Nikonem, Fuji, Canonem, Leicą i moim iPhonem. Jestem zadowolony z każdego z nich, ale z różnych powodów. I tak, chcę nowego Hasselblada, ponieważ lubię bawić się aparatami, ale nie mam żadnych złudzeń, że on sprawi, że będę nim robił „lepsze” zdjęcia niż tym sprzętem, który mam teraz, czy też 50 letnim Pentaxem 35mm, który leży u mnie na biurku . Ludzie robią zdjęcia, nie aparaty.

I ostatnie pytanie. Gdybyś mógł wybrać jeden aparat i jeden obiektyw do końca życia, to co byś wybrał?

Jeśli przez jeden obiektyw rozumiesz jedną ogniskową, to Leica Q ze swoim stałym obiektywem 28mm byłby całkiem świetny do końca życia. Uwielbiam ten aparat. Po prostu wydaje się być idealny dla mnie. Gdybym miał wybrać zoom, wtedy jeden z moich Fuji X-T2 wyposażyłbym albo w obiektyw 10-24 (mniej więcej równy 16-35mm na pełnej klatce), lub obiektyw „kitowy” 18-55 (mniej więcej równy 24-80mm). Większość moich najlepszych zdjęć zrobiłem gdzieś w zakresie 20-28mm, zatem cokolwiek, co sprawi, że będę w samym centrum akcji, zanurzy mnie w życiu, a nie będzie mnie trzymać na dystans, jest doskonałe.

Dziękuję za rozmowę!

Dzięki!

Więcej informacji o Davidzie i jego sztuce znajdziecie na jego stronie – www.davidduchemin.com

20150219-BOMA-KENYA-462-2-864x576-1

Zdjęcia wykorzystane w tym wywiadzie dzięki uprzejmości Davida duChemina.

For my English speaking friends, here’s the oryginal interview with David 

FK. One can say, or at least that’s how I perceive your creative motto as „vision is better”, where and how do you look for that vision? Is that a long-term strategy, or something more elusive and instinctive?

DdC. I started saying „Gear is good, vision is better” years ago, as a way to nudge people away from the obsession about gear, or the How of photography, which is good, and necessary, and to Begin asking Why. Why am I making this photography? What do I want it to say, or feel like? What is my intent? Intent is the word I use more these days because it’s a little easier to understand. Vision is just a metaphor. I think we find it by being willing to ask the question: „what do I want?” And then asking, „how can I accomplish that?” We ask it about our bodies of work and the direction of our photography in general, as well as image by image. But then I also think we should be asking that question about life as well. It’s an ongoing way of determining how we live or create by first being aware of what we want. Too many people live their lives, and their art. accidentally.

Do you believe that searching for your own style and voice matters? And how did you found your own unique path?

I think style is about what other people are doing. Trends. Voice is what we want to do and the unique way that translates to our own work. Does it matter? Yes. But it matters in this sense: that we be willing to own it. To accept that we like this or that, that we don’t like this or that. It’s about making choices. If you look at the most experienced photographers you will see a consistent authenticity to their images, you’ll be able to say, „that looks lie a photography made by X”. That is not the same as just having a style. How do you find that path? You look at your feet! You look at where you’ve come from, which paths you love the best, which work is the work that resonates with you the most, and do more of that. You follow your whim, your desire, and no one else. And in 10 years you’ll look back and see that you’ve made your own path merely by walking were you wanted and not where someone else wanted you to go. That takes courage. Most people are more comfortable following others, but that’s not where art comes from.

It’s difficult to make an impactful portrait that stays with you for a long and lasting time. And that’s exactly how I feel when I’m looking at your BW series of portraits from Kenya. There is dignity, humanity, sense of joy and pride beaming from each and every one of these images. How did you managed to open your subjects to show those emotions?

I believe a good portrait is about revelation. It shows something. Preferably something the person you are photographing reveals to you. That takes connection. I don’t think it’s that difficult. I think people think it’s difficult because they’re relying on the camera to do a job only the heart can do. You’ve got to be more concerned about that one person than about the camera, your settings, the light, or even the resulting photograph. You’ve got to be vulnerable yourself if you expect them to be vulnerable. If there’s anything hard about enduring portraits it’s that. So how do I do it? I move slow. I take my time. I look into their eyes. When appropriate I touch them. I spend time with them before I even raise the camera to my eye. I ask questions when possible. Most of all, I let myself be OK with the awkwardness that always comes when photographing people. I let myself feel it just as they do.

Since we’ve been talking about impactful images, how do you choose the pictures that are worthy of being shown to the word?

For me it’s all about photographs that illicit something in me, that light a spark in me. I think that’s important. When I edit, an image is either a Hell, yes! or a no. But that comes after 30 years as a photographer. That Instinct has to be trained over time. A photograph is a piece of visual design and so it has to work with me in terms of light and choice of moment, balance, tension, storytelling, etc. You have to learn that stuff. Too many photographers, including me for many years, know their cameras better than they know the visual language of the photograph. You’ve got to study that, you’ve got to study great photography and know why and how it works. You’ve also got to print your work, and live with it. You’ve got to be willing to admit that, after a few days or months, that the photograph doesn’t work as well as you thought, and then try again. And I think having some carefully chosen voices to ask about your photographs, rather than the insanity of asking the internet which we seem far too willing to do, is helpful.

Let’s go back to the ancient times, The beginning 🙂  Who or what inspired you to become a working photographer?

I had been a photographer since I was a teenager, but early on decided I probably didn’t want do do it professionally. But I did want to see, and do good in, the world. I studied theology with the intent of going to the ministry. Instead I became a comedian for 12 years. Only after that did I return to photography, wanting to do something that I felt had more impact than my comedy. I went on a trip to Haiti to photograph, came back and quit comedy to become a humanitarian photographer.

And do you believe that photography is a good career choice these days?

Actually I think it’s a terrible career choice. I really do. For most photographers. Understand that making photographs is not the same thing as running a business. Photographing is not marketing, it’s not business development, it’s not finances and accounting. Unless you want to do those things, unless you have an entrepreneurial streak a mile wide, don’t do it. It’s tough out there right now. The value of photography is as high as it always was, but the perceived value has never been lower. If you want to be a photographer professionally you had better want it really, really badly, and bring something much more to the table than just knowing how to use a camera. I think there is tremendous freedom in keeping your craft and your art separate from how you earn a living. Unless you love the idea of running a business, and spending more time doing that than making photographs. But even then it’s still hard. Rewarding, but hard. The only thing harder than trying to sell photographs to the world is trying to sell juggling, and I did that for 12 years, so this seems easy.

What is your biggest challenge now?

Great question. Right now I’m in a transition and I’m not sure what that looks like. I’m traveling less. I am starting to recognize that I enjoy writing even more than making photographs, and I Wonder if that will play a bigger part in my future. And I’m not sure what my next big projects are. I’ll figure it out. I always do. This is part of the creative life – there are ups and downs. Right now I need to find my next big steps. So I’m taking some time off to think, to write, to do some portrait projects and see what happens.

Changing the mood a bit, what makes you keep going, when you hit a creative block?

I’m curious and I like the work. I don’t believe in creative blocks. I believe in challenges and times in which we don’t have perfect clarity (or even any clarity at all) but I don’t believe in blocks. Creativity is about challenge and problem solving. What’s in the way is the way. The only people that have true blocks just arent looking at the big picture. You’ve got to do the work and I mostly enjoy that. I enjoy allowing the work to be exploration. I’m OK with not having all the answers. I trust the creative proces, which always begins in uncertainty. Also, I have to eat. That’s a pretty powerful motivator. I don’t want to make it sound easy. As I said earlier, I’m in a bit of a funk now, not knowing where I’m going. But if I stay off social media, do my work and focus on that, I usually end the day happy with what I’ve created, whether that’s in my photography, my writing, or my business.

I had to ask this one – even if I cringe a bit while doing this 🙂   – does gear matter?

Of course it matters. It just doesn’t matter as much as people so often think. And it definitely doesn’t matter as much as the camera companies want us to think. Most of the most powerful and enduring photographs of the last hundred years were made with gear that was far, far less advanced than what we have now and we’re still clamoring for better gear. Why not clamour for better photographs, images that focus on story and emotion and connection instead of merely being sharp and noise-free? Does gear matter? It matters that it does its job, it matters that it fits in your hand and gets out of the way as fast as possible. Look, I love gear, I shoot righ now with Nikon, Fuji, Canon, Leica, and my iPhone. I’m happy with any of them, though for different purposes mostly. And yes, I want that new Hasselblad because I like to play with cameras, but I have no illusions about whether or not it will help me make „better” photographs than any of the gear I have right now, or the 50 year old Pentax 35mm on my desk. People make photographs, not cameras.

And the last question. If you could choose just one camera and lens for the rest of your life, which one would it be?

If by „one lens” you mean one focal length, the Leica Q with it’s fixed 28mm lens would be pretty great for the rest of my life. I adore that camera. It just feels right to me. If I could have a zoom, then one of my Fuji X-T2 bodies with either the 10-24mm lens (roughly 16-35mm full frame equivalent) or the 18-55mm kit lens (roughly 24-80mm equivalent). Most of my best images are made somewhere around 20-28mm, so anything that let me get right into the action, immersed me in life rather than keeping me at an arm’s length, that works for me.

Filip Kowalkowski Fotograf o mnie

Cześć!

Jestem Filip i dziele się tu swoją wiedzą o fotografii.  Na blogu znajdziesz praktyczne porady dotyczące błyskania, podstaw fotografii, retuszu, inspiracje i wywiady.

Chcesz być na bieżąco z nowymi wpisami? Zapisz się do darmowego newslettera.

Obserwuj mnie na Facebooku i Instagramie, tam również dzielę się wiedzą.

Newsletter

Kategorie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *