BłyskanieŚwiatło

Błyskanie u kamieniarza Łukasza

błyskanie u kamieniarza

Z wizytą u kamieniarza

Kilka miesięcy temu rozmawiałem z moim kolegą fotografem, Arkiem Wojtasiewiczem i podpowiedział mi, gdzie mogę znaleźć ciekawych ludzi do mojego projektu. Więcej o projekcie możesz przeczytać TUTAJ. Wspomniał, że w centrum miasta ma swój bardzo klimatyczny zakład kamieniarz. Dzięki podpowiedzi Arka podjechałem do wspomnianego kamieniarza Łukasza z wizytą. I już po pierwszych pięciu minutach wiedziałem, że trafiłem na niesamowitego człowieka z pasją do swojego rzemiosła. Łukasz pracuje w zawodzie już kilka ładnych lat, a swojej sztuki nauczył się od ojca, a ten od swojego ojca.  To prawdziwy skarb, tak pielęgnować rodzinną tradycję. Od razu mi się spodobało, to w jaki sposób podchodzi do pracy i rzemiosła. Nie mówi o sobie, że jest mistrzem, tylko czeladnikiem, bo do mistrzostwa jeszcze daleka droga. Wiem, że to nie udawana skromność każe mu tak o sobie mówić, a prawdziwa filozofia życiowa. Cieszę się, że Łukasz dał się namówić na zdjęcia, bo czułem, że wyjdą nam świetne kadry. Zapraszam do opisu sesji błyskania u kamieniarza!

W stronę filmowego światła

Już od dłuższego czasu eksperymentuję ze światłem, szukam czegoś nowego, jakiegoś sposobu na to, żeby moje zdjęcia zyskały ciekawszy charakter i stały się bardziej dopracowane. I wydaje mi się, że znalazłem odpowiedź na to, gdzie szukać i w jakim kierunku powinienem iść. Jak pewnie się domyślasz idę w stronę filmowego światła (przynajmniej tak jak, ja je rozumiem i postrzegam). Dobrze się składa, bo mam świetną wymówkę, żeby eksperymentować. Przecież realizuję ciągle mój projekt o rzemieślnikach. 

Okno, dyfuzor i błysk!

kamieniarz Łukasz rzemieślnicy

Całą sesję przygotowałem sobie bardzo starannie. Chciałem zrobić 4-5 setów oświetleniowych. Zawsze zaczynam od najprostszego, z jedną lampą. Wiadomo, ja muszę się rozgrzać i podobnie mój bohater. Od pewnego też czasu przestałem pędzić, ale o tym opowiem w moim podcaście! Swoją drogą, możesz zobaczyć mój kanał na Spotify TUTAJ . OK OK, wracam do zdjęć. Pierwszy set polegał na tym, żeby ustawić lampę za oknem i błysnąć przez dyfuzor. Okno staje się wtedy wielkim softboxem i daje piękne, rozproszone światło. Jednocześnie wygląda całkiem naturalnie. Po pierwszych próbach stwierdziłem, że mam za dużo ciemnych partii w lewym górnym rogu zdjęcia. Dlatego dodałem jeszcze jedną lampę, ale tym razem z założonym filtrem CTO, żeby docieplić światło, dzięki temu doświetliłem sobie tło i w bonusie dostałem ładną poświatę! Lubię takie prezenty od losu 😉 (Później podkręciłem trochę poświatę w fotoszopie, ale o tym ciiiii 😉 ) Poniżej kilka kadrów z backstage, pokażą Ci, jak wyglądały te pierwsze ustawienia światła. 

Drugi plan oświetleniowy

Kolejne zdjęcia były trochę bardziej skomplikowane. Tym razem chciałem wykorzystać ogromne okna zakładu, i doświetlić go podwójną lampą Quadralite Reporter 200TTL. Można złączyć dwie lampy za pomocą mocowania twin head, dzięki temu mamy teoretycznie lampę o mocy 400Ws. Teoretycznie, bo w praktyce czuję, że jest trochę mniej tego światła, ale nadal to dużo lepiej niż tylko jedna lampa!!! To było moje główne światło, kolej na kontrę, i tutaj znowu wykorzystałem jedną lampę Reporter 200TTL z włożoną w softbox 80cm Easy-Up z założonym gridem. Na samym końcu dodałem blendę z lewej strony, żeby wypełnić zbyt głębokie cienie po prawej stronie Łukasza. Dodatkowym wyzwaniem było bardzo ostre słońce, które świeciło tego dnia. Nie miałem wystarczająco mocnych lamp, żeby polegać tylko na świetle błyskowym, dlatego postanowiłem wykorzystać dodatkowo to zastane. Zdjęcia, które powstały w tej części warsztatu Łukasza chyba podobają mi się najbardziej, może właśnie dlatego, że światło przypomina to filmowe, nad którym pracuję od jakiegoś czasu.

drugi set oświetleniowy
7S1A4193s

Trzeci set oświetleniowy

Na koniec zostawiłem sobie zdjęcia z pracy, najmniej pozowane, no może z wyjątkiem portretów. Tutaj ważne było jednolite oświetlenie zarówno Łukasza, jak i całej maszynerii i warsztatu. Wykorzystałem lampę z założoną parasolką z dyfuzorem 155 cm i świeciłem od góry, a z przodu położyłem blendę, żeby wypełnić ewentualne cienie. I to właściwie byłoby wszytko, ale całe szczęście, że przypomniałem sobie o tym, że mogę jeszcze spróbować jeden portret na dwie lampy. Przestawiłem parasolkę tak, żeby świeciła pod kątem 45 stopni po prawej stronie Łukasza i ustawiłem drugą lampę z czaszą za Łukaszem, na tyle żeby nie wchodziła w kadr, ale dała ciekawą kontrę i poświatę w lewej stronie kadru. I tak powstał jeden z moich ulubionych portretów, nie tylko podczas tej sesji, ale w ogóle. Zawsze warto zaufać intuicji i spróbować czegoś nowego! Czuję, że ta sesja była dla mnie bardzo ważnym krokiem w odpowiednim kierunku, ale nie byłaby tak udana, gdyby nie charakter mojego bohatera Łukasza i jego niesamowity warsztat! 

W tej sesji wykorzystałem sprzęt:

Aparat Canon EOS R 

Obiektywy: Canon 35 mm ER f/1.8 i Canon 70-200mm LUSM f/2.8

Lampy: Quadralite Reporter 200TTL

 

trzeci set oświetleniowy

Mam nadzieję, że podobał Ci się ten wpis.

Może masz jakieś metody oświetlenia, którymi też chcesz się podzielić? Albo chcesz, żebym coś wyjaśnił? Daj mi koniecznie znać w komentarzu, co myślisz o tego typu fotografiach, 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.